Kilka tygodni temu pokusiłam się o samodzielne wykonanie ombre, o czym możecie poczytać TUPo rozjaśnieniu końcówek, stan moich włosów zdecydowanie uległ pogorszeniu i wymaga dodatkowej pielęgnacji. Szukając sposobów na poprawę ich kondycji, przypomniałam sobie o maseczce do włosów, którą dość często sobie aplikowałam jeszcze kilka lat temu. Postanowiłam więc znów wypróbować jej działanie. Zadowalające efekty, to mało powiedziane- maska jest rewelacyjna. I nie piszę w tym momencie o wysokopółkowym produkcie za  „miliony monet”, ale o wykonanej w domowym zaciszu maseczce do włosów z… jajek.

maska na wlosy1

Czego będziemy potrzebować do wykonania maseczki?

  • 2. żółtek (jeżeli włosy są krótkie można wykorzystać tylko 1.),
  • 1. łyżeczka miodu,
  • 1. łyżeczka olejku rycynowego,
  • 1/2 łyżeczki oliwy z oliwek,
  • 1/2 łyżeczki nafty kosmetycznej,
  • 3 łyżeczki jakiejś maski kosmetycznej do włosów (ja użyłam Kallos Latte).

Składniki dokładnie wymieszać i nałożyć na włosy. Na całość  włożyć foliowy czepek i ręcznik.

Maskę trzymam na włosach kilka godzin. Następnie dokładnie (!!) spłukuję, myję włosy delikatnym szamponem i nakładam odżywkę Dove, która jak dla mnie jest bezkonkurencyjna w kwestii ułatwiania rozczesywania włosów.

ombre hair 3

Nie od dziś wiadomo, że naturalne,  „babcine” sposoby, to jedne z najlepszych metod pielęgnacji urody. Oczywiście, nie ma też co z nimi przesadzać ;) Maseczkę najlepiej stosować raz na 2 tygodnie. Zbyt częste traktowanie włosów proteinami może wywołać odwrotne niż pożądane skutki (o czym możecie poczytać TU).

Próbowałyście kiedyś takiej maseczki? Lubicie domowe sposoby pielęgnacji urody, czy wolicie gotowe kosmetyki? :)