tusze

Tusze do rzęs to temat rzeka. Znaleźć ten idealny nie jest łatwo. U mnie jest też czasami tak, że te, które wydają mi się być idealne, nagle takie być przestają (węszę tutaj jakiś producencki spisek – „wprowadzamy nowe tusze, to pogarszamy jakość starszych – a niech kupują nowe, niech nie mają za dobrze!” ;) ). Mam jednak trzy tusze, które ciągle świetnie się sprawdzają, a kosztują tyle, że nawet jak ich jakość drastycznie spadnie, to na szczęście nie zostanę sama na polu bitwy z poczuciem wyrzuconych w błoto pieniędzy. Co to za cuda?

1. Curling Pum Up, Lovely

Pisałam już o nim tu i tu. Chyba nie ma sensu dodawać nic więcej. Wciąż do niego wracam, ale myślę, że Wy także już go znacie? :)

lovely pump up curly mascara
Lovely, Curling Pump Up  mascara

2. Multi Action, Essence

Jest to tusz, na który po raz pierwszy wpadłam już jakieś 5 lat temu. Ostatnio jakoś postanowiłam ponownie go sprawdzić. Wciąż jest poprawny, całkiem ok maluje, ale podmieniłam mu szczoteczkę. Tą oryginalną strasznie sklejałam sobie rzęsy.

Essence, Multi Action Mascara
Essence, Multi Action Mascara

3. Growing Lashes, Wibo

Co prawda ma dodatkowo wzmacniać rzęsy i stymulować je do rośnięcia, ale ja oceniam go po prostu w kategorii tuszu – ma malować, od pielęgnacji są inne cuda. Daje naturalny efekt, świetnie rozdziela rzęsy, ładnie je podkreśla i ma dobrą szczoteczkę (chociaż to wiadomo, że jest kwestią indywidualną).

GROWING LASHES, Wibo
GROWING LASHES, Wibo

 

Dawno nie płaciłam za tusz do rzęs więcej niż 20 zł (a widzicie, że można się obkupić nawet za dyszkę). Jakie są Wasze ulubione maskary?