Był weekend. PYK. I już nie ma ;)

Niedzielny wieczór, to właściwie najlepszy czas dla mnie na to, żeby zrelaksować się przy dobrym filmie lub serialu. Zazwyczaj czegoś do obejrzenia szukam na jednej z najpopularniejszych platform VOD, czyli na Netflix. Oferta na niej jest tak szeroka, że czasami trudno podjąć decyzję, której produkcji poświęcić swój czas.

Co ostatnio oglądałam na NETFLIX i co polecam?

THE CROWN

Pod koniec ubiegłego roku ponownie zrobiło się o serialu głośno. To za sprawą tego, że 8.12. pojawił się jego drugi sezon. „The Crown” znalazł się w 10. najlepszych seriali według Amerykańskiego Instytutu Filmowego. Serial rozpoczyna się w momencie, gdy 25-letnia księżniczka Lilibeth obejmuje rolę królowej w najsłynniejszej monarchii na świecie. Następnie opisuje kolejno polityczną sytuację w Wielkiej Brytanii oraz osobiste intrygi z początków panowania Królowej Elżbiety II. Wspaniałe zdjęcia, wspaniała scenografia. Dokładność w oddaniu szczegółów doskonale pokazuje na co poszedł każdy dolar z wysokiego budżetu przeznaczonego na ten serial;). Uczta dla oczu. Trochę polityki, trochę miłości, intryg… Bez nadmiernego lukru, ale i bez złośliwości. Pierwszy sezon jest po prostu dobry, ale drugi jest świetny.

DARK

Podobno największe zaskoczenie ubiegłego roku na Netlfix. Przyznam, że sama nigdy nie ufałam w atrakcyjność niemieckich produkcji. Tymczasem „Dark” obejrzałam jak prawdziwy „binge racer” .

Główna baza serialu rozgrywa się we współczesnych Niemczech. Sama akcja dotyczy zaginięcia dwójki dzieci. To wydarzenie wydobywa na światło dzienne niesamowite sekrety skrywane od lat wśród mieszkańców niewielkiej niemieckiej społeczności. Do tego zachwycająca muzyka i zdjęcia oraz trzymający w napięciu montaż. Połączenie, które tworzy niepowtarzalny klimat. Trudno opisać serial nie zdradzając szczegółów fabuły, a oczywiście nie chcę spoilerować. Podobało mi się, że „Dark” nie tłumaczy widzowi wszystkich oczywistości, nie podaje na tacy gotowych rozwiązań. Pozwala samemu wyciągać wnioski. Czekam z niecierpliwością na drugi sezon!

BLACK MIRROR

Nie ma chyba rankingu seriali bez polecenia tej pozycji. Mroczna wizja świata, który zostaje zdominowany przez technologię. Każdy odcinek ma zupełnie inną fabułę. To właściwie seria krótkometrażowych filmów skłaniających do refleksji. W „Black Mirror” zastosowanie nowości technologicznych w rzeczywistości nie przynosi pozytywnych efektów. Serial próbuje (często skutecznie) wzbudzić w widzu strach wobec rozwijającej się technologii. Dwa ostatnie sezony są produkcji Netflixa, wcześniejsze produkowała brytyjska telewizja. Serial zmienił wtedy nieco swój charakter. Przyznam, że sama uwielbiałam pierwsze serie. Najnowszy sezon oglądałam raczej z przywiązania. Za to kilka odcinków naprawdę wbiło mnie w fotel. Warto obejrzeć, warto wypracować sobie na jego temat własną opinię. Na pewno nie da się przejść obojętnie wobec tej produkcji.

The End Of The F***ing World

Jeżeli macie trochę więcej czasu, to ten serial na pewno obejrzycie jednym tchem. Pojawił się 5.01. na Netfliksie, składa się z ośmiu 20-minutowych odcinków. Nie minął jeszcze miesiąc od premiery, a serial już pobija rekordy oglądalności.

Fabuła „The End Of The F***ing World” opiera się na komiksie Charlesa S. Forsmana. Bohaterami jest para outsiderów o imieniu James i Alyssa. Przedstawieni są jako niepasujący do otoczenia, skrywający mroczne sekrety nastolatkowie. Postanawiając uciec ze swojego otoczenia, wyruszają w podróż pełną niespodziewanych zwrotów akcji. Trudno zaszufladkowac serial w jeden gatunek. Można go nazwać czarną komedią, która zdarza się, że bawi, ale częściej przeraża. Bardzo oryginalna opowieść o nietypowych nastolatkach. Idealnie dobrana muzyka i świetne zdjęcia tworzą niepowtarzalny klimat. Trzeba też wspomnieć, że to produkcja niskobudżetowa, o czym totalnie się zapomina oglądając serial.

Otwarte zakończenie pierwszego sezonu idealnie wpisuje się całość.

TRZYNAŚCIE POWODÓW

Serial, który miał z powodu swojej publikacji mnóstwo problemów. Nie byłam do niego przekonana, ale na pewno warto zwrócić na niego uwagę. Jest to ekranizacja powieści Jaya Ashera. Opowiada o samobójstwie licealistki Hanny Baker. Przed śmiercią dziewczyna nagrała 13 kaset magnetofonowych. Na każdej z nich podaje jeden powód, przez który odebrała sobie życie. Głównym bohaterem jest jeden z jej znajomych – Clay Jensen, w którego ręce wpadają kasety. Sam pomysł fabuły jest bardzo intrygujący. W serialu pokazane są codzienne problemy nastolatków, a z nich wyłaniają się bogate portrety psychologiczne głównych postaci. „13 powodów” z odcinka na odcinek jednak staje się trochę serialem poszukującym taniej sensacji. Pozornie drobne problemy, niegroźne czyny tworzą efekt kuli śnieżnej, co doprowadza do poważniejszych problemów a ostatecznie samą bohaterkę do skrajnej decyzji o odebraniu sobie życia.
Po pojawieniu się serialu pojawiło się mnóstwo protestów, wstrzymywano jego publikację. Były głosy oskarżające „13 powodów” do nawoływania, czy zachęcania nastolatków do odebrania sobie życia. Warto obejrzeć, chociażby po to, żeby zobaczyć o co tyle krzyku. 

Za reżyserię odpowiedzialny jest Tom McCarthy („Spotlight”), a scenariusz to dzieło laureata nagrody Pulitzera, Briana Yorkeya.

Oczywiście to tylko 5 wstępnych propozycji. Następnym razem kolejna PIĄTKA!

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here