Moje uwielbienie do obcasów niestety bywa nieodwzajemnione. Po kilkugodzinnym czwartkowym maratonie obcasowym, byłam przekonana, że sobotnie wesele od początku do końca spędzę w płaskich butach. Na szczęście z pomocą przyszły mi plastry i sztyft do stóp marki Compeed.

Do tej pory nie trafiłam na szpilki idealne. Chodzenie w butach na obcasach było dla mnie niewygodne i nie sprawiało przyjemności, dlatego zakładałam je tylko okazyjnie. Moja ostatnio zakupiona para sprawiła,  że chciałam całkowicie się poddać i przyznać sama przed sobą, że takie buty po prostu nie są dla mnie. Wtedy właśnie do moich rąk trafiły plastry Compeed. Kiedyś już zmagałam się z podobnymi specyfikami. Myślałam, że plaster odpadnie po kilku godzinach i tyle będzie z jego cudownego działania. Nic bardziej mylnego! Zastosowałam się dokładnie do wskazówek przy naklejaniu i plaster trzymał się przez długi czas bez żadnych poprawek!

Plastry Compeed przyklejone na pęcherze łagodzą ich ból i osłaniając uszkodzoną skórę przed otarciami i uciskiem obuwia. Do tego są koloru skóry i doskonale się w nią wtapiają sprawiając, że plaster jest właściwie niewidoczny.

Nawilżające plastry na odciski, 6 szt.,

Plastry na pęcherze, średnie, 5 szt.

Jak wiadomo lepiej jest zapobiegać niż leczyć ;) Postanowiłam więc także przed wyjściem wypróbować sztyftu przeciw pęcherzom, również firmy Compeed. Sztyft ma za zadanie hamować proces powstawania pęcherzy i odparzeń stóp. Czy się sprawdził? W 100%! Przyznam, że to był mój pierwszy raz, kiedy udało mi się wytrwać w wysokich butach do końca imprezy.  Dodatkowym plusem sztyftu jest to, że jest łatwy w użyciu i niewidoczny po zastosowaniu, nie pozostawia na skórze żadnych śladów.

Sztyft przeciw pęcherzom, COMPEED

Podsumowując: jeszcze nigdy nie byłam tak zadowolona z produktów, do których na początku byłam  sceptycznie nastawiona.  Teraz przynajmniej wiem, że nie zawsze chodzenie w szpilkach musi być „bólem okupione”.  Myślę, że od teraz częściej będę sięgać po wysoookie buty! :)