O maści witaminowej słyszałam bardzo często i bardzo dużo. Miałam jednak opory przed jej zastosowaniem ze względu na konsystencję – trudno mi było sobie wyobrazić, że coś tak tłustego nakładam np. na twarz. Na szczęście mój sceptycyzm okazał się zupełnie niepotrzebny. Maść zawiera wazelinę białą, która nie należy do komedogennych substancji, więc nie zapycha porów (chociaż oczywiście nie można wykluczyć, że nie u każdego sprawdzi się idealnie). No dobra, ale do rzeczy;) – w czym w ogóle pomaga ta maść?

Zastosowań maści witaminowej jest naprawdę dużo. Pierwszy raz poleciła mi ją przyjaciółka, kiedy miałam ogromny katar. Maść złagodziła obrzęk na nosie i poradziła sobie z wysuszoną i schodzącą po chorobie skórą na nosie. Jest bardzo wydajna, więc po chorobie została mi jeszcze niemal cała tubka. Postanowiłam więc trochę poczytać o jej działaniu i znalazłam wieeeele innych zastosowań.

Przede wszystkim maść witaminowa pomogła mi w doprowadzeniu twarzy do porządku ;) Kiedyś myślałam, że bezkonkurencyjnym nr 1 jest Sudocrem. Maść chyba jednak go pobiła. Nakładałam ją na noc (dłuuugo się wchłania, więc na dzień odpada). Rano skóra jest dobrze nawilżona, wygładzona, natłuszczona, znikają wszelkie podrażnienia i zaczerwienia. Jest po prostu zregenerowana.

Maść witaminową można stosować także jako balsam do ciała (zwłaszcza w miejscach, które potrzebują intensywnego nawilżenia). Tym sposobem moje przesuszone wcześniej łokcie są gładkie jak u niemowlaka ;) A i  pięty wreszcie wyglądają tak, jak wyglądać powinny :) Często używam jej także na usta – sprawdza się idealnie! :)

maść z witaminą a

Ponadto maść witaminową możemy aplikować miejscowo na oparzenia słoneczne,  odmrożenia, w celu przyśpieszenia gojenia ran, podczas walki z opryszczką i tzw. zajadami. Jest także idealną alternatywą dla kremu do rąk – regeneruje naskórek, natłuszcza,  odbudowuje warstwę lipidową skóry, pielęgnuje skórki wokół paznokci, ułatwia ich odsuwanie.

Znacie już ten produkt? :) Może znacie jeszcze inne jego zastosowanie?