Wszystko zaczęło się od pary psich uszu. To jeden z pierwszych filtrów dostępnych na Snapchacie. Zakładanym celem wprowadzenia tego filtra była zabawa, ale w rzeczywistości był używany w nieco inny sposób. Filtr z psimi uszami wyszczuplał twarz, wygładzał skórę i wydłużał szczękę. Sprawiał, że każdy, kto go używał wyglądał jak własna wersja FaceTuned i to na video, nie tylko na zdjęciach! Tak rozpoczęła się era filtrów. Era, która stworzyła nowy kanon urody. Im smuklejsza, gładsza twarz, większe usta, większe oczy, tym jesteś bardziej insta. Młodziutkie dziewczyny wpadały w kompleksy, starsze zapisywały się w kolejce na dokonanie zabiegów upodabniających je do własnego insta avatara. Na niektórych kontach wykreował się świat, wizerunek, który w rzeczywistości… nie istnieje.

„Błyszczące, metaliczne i surrealistyczne twarze”

Tak w 2017 roku prognozowano na temat przyszłości filtrów twarzy na Instagramie. Wtedy mało kto w to jeszcze wierzył: „Jak uszy psa mogą wpłynąć na postrzeganie rzeczywistości, na kanony, na nowe ideały urody? Przecież wiadomo, że to nie jest rzeczywistość. Nikt nie chodzi po ulicy z psimi uszami.”

Tymczasem filtry zaczęły się zmieniać. Większość z tych przeznaczonych do nagrywania „gadającej głowy” na InstaStory utrwala standardy urody w stylu Kardashian – wyprofilowane twarze, smukłe podbródki, uniesione brwi, duże usta. Do tej pory było to możliwe tylko na zdjęciach. Teraz Twoi widzowie oglądają Cię w takiej formie na video. Część z nich nawet nie zwraca uwagi na to, że został użyty jakikolwiek filtr. W szybki sposób można stać się na video wersją siebie z przerabianych fotek.

Po lewej stronie „surowe” zdjęcie z aparatu tel., po prawej jeden z popularniejszych filtrów na Instagramie. Na pierwszy rzut oka wygląda niewinnie, ale widać, że są zagęszczone rzęsy, powiększone usta, wygładzona skóra, zwężony podbródek – znacznie podrasowana wersja mojej twarzy.

Byłam też świadkiem sytuacji, że fanki jednej z polskich Instagramerek dziwiły się, że ich idolka – ponad 40-letnia kobieta – ma… ZMARSZCZKI!
Idolka przypadkowo dodała story spontanicznie, bez filtra. Komentarze zniknęły tak szybko, jak spontaniczna relacja. Idolka tymczasem wróciła do swojej codziennej rutyny – nagrywanie story z użyciem filtra, zapisywanie video do rolki aparatu, dodawanie z poziomu rolki aparatu. Po co? Nie widać wtedy, że został użyty filtr. Instagram traktuje taki filmik jak video dodane z rolki.

Zablokowany filtr

Zanim filtry stały się tak popularne, Instagram trochę nad nimi czuwał. W 2018 roku zablokowano filtr „Plastics” argumentując, że filtr wprowadza w błąd.
Teraz jakby o tym zapomniano. Istnieje na Instagramie masa filtrów do ściągnięcia, która robi z Ciebie inną osobę. Są też takie z dyskretnymi zmianami. Przemiana ta jest na tyle realna, że łatwo się pogubić, gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna kreacja.

„Chcę wyglądać jak… JA NA INSTAGRAMIE”

Przez ostatnie lata znacznie ewoluowała także branża medycyny estetycznej. Już nie trzeba poddawać się szeregom operacji plastycznych, żeby zmienić kształt twarzy, podnieść brwi, czy kości policzkowe. Co więcej, żeby wykonywać takie zabiegi nie trzeba mieć wykształcenia medycznego. Zabiegi medycyny estetycznej stały się powszechne. Zabiegi są szybkie, stosunkowo niedrogie, często nieinwazyjne. Istnieje powszechny trend, w którym coraz młodsze dziewczyny przychodzą do gabinetu na pierwsze konsultacje z własnym zdjęciem przerobionym filtrem i ustalają, jakie zabiegi mogą wykonać, żeby wyglądać tak jak ich zdjęcie w mediach społecznościowych. Najczęściej chodzi o powiększenie ust, wyprofilowanie policzków i podbródka.

Media społecznościowe od 13 roku życia

Filtry i edycja swojego wyglądu na zdjęciach i video stała się właściwie normą. Większym „wydarzeniem” jest to, gdy znana celebrytka dodaje story BEZ filtra, niż gdy użyje takiego, który zmienia zupełnie jej twarz. Media społecznościowe są dostępne od 13 roku życia. Jeżeli macie więcej, przypomnijcie sobie, co to był za wiek. To etap poznawania świata na nowo, kształtowania osobowości, nauki postrzegania rzeczywistości na swój sposób, wyrażania swoich opinii.
Cieszę się, że gdy miałam 13 lat nie było Instagrama. Na pewno daleko odbiegałam od aktualnych norm Instagramowego piękna. Nie miałam gładkiej twarzy, moja skóra ma strukturę (jak skóra KAŻDEGO człowieka!). Tak, jak większość osób w tym wieku, miałam kompleksy. Gdybym napatrzyła się wtedy na Instagram, w którym dziewczyny ZAWSZE wyglądają doskonale, miałabym ich pewnie MILION razy więcej. 13-letnia osoba wciąż się rozwija, także psychicznie. Konsekwencje takiego napatrzenia się na idealne dziewczyny, bez filtrowania i dystansu, mogą być szkodliwe. Kiedyś narzekaliśmy na prasę, dziś sami robimy sobie o wiele gorzej przez powszechnie dostępne media społecznościowe.

NO MAKEUP, NO FILTRED

Pocieszające jest to, że w mediach społecznościowych coraz popularniejszy jest trend na pokazywanie siebie prawdziwym. Są dziewczyny, które robią to doskonale! Ale są i takie osoby, które podpinając się pod ten trend, używają popularnych hashtagów, a ich zdjęcia wciąż nie są odzwierciedleniem rzeczywistości. Pamiętajcie, że Instagram nawet bez użycia filtrów wygładza twarz, usuwa zmarszczki, dodaje nieco koloru, ale przynajmniej nie zmienia rysów/kształtu twarzy. Na zdjęcia typu „#nomakeup, #nofiltred również czasami trzeba wziąć poprawkę. Nie wspominając już nawet o zdjęciach „nomakeup” osób w makijażu permanentnym, z zagęszczonymi/przedłużanymi rzęsami.

Tak, skóra człowieka ma strukturę, a nierzadko też przebarwienia, czy rozszerzone pory.

Tak mogą wyglądać na zbliżeniu „natural” selfie, którymi tak się zachwycamy!

Ideał piękna na Instagramie – w większości jest nieosiągalny

Promowanie wygląd w stylu Kardashian (Kim, która przeszła już szereg zabiegów medycyny estetycznej też używa filtrów!) obiektywnie powinno nas dziwić. Ideał wyglądu, który promują media społecznościowe, czyli – uniesione brwi, wypełnione policzki, wyszczuplona twarz, pełne, duże usta – to tak wąski kanon, że w większości w zachodnim społeczeństwie jest po prostu… nieosiągalny. Pragniemy dopasować się i osiągnąć taki rodzaj ideału, który naturalnie występuje u niewielkiej odsetki społeczności. Z wiekiem, na pewno nabywamy dystansu, ale czasami o niego ciężko – często podświadomie przyswajamy nowe normy piękna oraz automatycznie porównujemy swój wygląd do setek dziewczyn, które widzimy codziennie w mediach społecznościowych. Na ulicy również mijam masę pięknych dziewczyn, ale są piękne w inny, w naturalniejszy sposób. Gdzie te filtry z Instagramu?

Do rzeczy!

Ten wpis nieco się rozbudował, w planach miał być dużo krótszy. Przedstawię Wam moje zdjęcie – tego samego dnia, niemal w tej samej pozycji, przy tym samym świetle, ale z różnymi filtrami.

Filtry zmieniły mnie na niektórych fotkach w zupełnie inną osobę. Inne, wprowadziły tylko dyskretne zmiany i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że część z Was pewnie nie widzi większej różnicy. Ja widzę – to podrasowana wersja mojej twarzy, ale… ja tak nie wyglądam.

Pamiętajcie, że w prawdziwym życiu nie ma filtrów. Są za to rozszerzone pory, przebarwienia, pryszcze, nierówny koloryt skóry, makijaż.
Nie pozwólcie by Instagram stał się źródłem Waszych kompleksów!

Gdy dostajesz komplement za dobry filtr

Spotkałam się również ostatnio z bardzo ciekawą tezą, według której dalszy rozwój filtrów, ukrywanie się za nimi w Internecie spowoduje, że filtr stanie się niejako tym, czym teraz jest makijaż. Znam mnóstwo ludzi, którzy nie wychodzą z domu bez makijażu. Tylko w makijażu czują się bezpiecznie i… czują się sobą. Komplementowanie ludzi za wygląd jest trochę normą społeczną. Nie dziwi więc, że kiedy influencerka, czy po prostu dziewczyna na Instagramie pokazuje się na Story z filtrem i wygląda pięknie, dostaje mnóstwo wiadomości czy komentarzy na temat swojego wyglądu. Jeżeli ktoś otrzymuje pozytywne komentarze tylko wtedy, gdy używa filtry, to jest to już króciutka droga do tego, żeby filtr stał się prawdziwym problemem. Jak wyjść z domu i pokazać się komuś w innym wydaniu niż w takim, jakim pokazujemy się na Instagramie?

W prawdziwym życiu nie pstrykniemy palcem i nie zmienimy kształtu twarzy, ust, nosa. Nie zagęścimy rzęs, ani nie wygładzimy jeszcze bardziej twarzy.

Jakiś czas temu podobny temat poruszyłam na swoim Instagramie. Dostałam kilka wiadomości, w których zarzucono mi hipokryzję, bo przecież promuję kosmetyki, dbanie o wygląd zewnętrzny, kult piękna. Nie mam nic przeciwko dbaniu o siebie, o swój wygląd, ani nic przeciwko zabiegom kosmetycznym, zabiegom medycyny estetycznej czy nawet operacjom plastycznym. Obawiam się natomiast, jak ciągłe pokazywanie twarzy na Instagramie przez filtry, które ukrywają nawet strukturę skóry (!) wpłynie na postrzeganie siebie, swojej prawdziwej twarzy, zwłaszcza przez najmłodszych Użytkowników social media.

Tylko tyle lub aż tyle.

1 KOMENTARZ

  1. Ja uważam, że powinni tego zakazać. To przekracza granice między rzeczywistością a fikcją. To nie ma żadnych zalet, same szkodliwe aspekty. Kompleksy sztucznie wykreowane.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here