Bieganie zawsze kojarzyło mi się z w-f: testowe bieganie wytrzymałościowe, bieganie na czas, kto szybciej, kto lepiej… bla bla bla. Przyznam wprost – nie znosiłam tego… Obecnie mieszkam obok parku, gdzie za każdym razem nawet wychodząc do sklepu po przysłowiowe bułki, mijam przynajmniej kilku biegaczy. Trochę im pozazdrościłam i postanowiłam wypróbować swoich sił.

IMG_1465

Mija dopiero 3 tydzień od kiedy biegam.  W tym wpisie przedstawię Wam 8-tygodniowy plan treningowy, który ma przygotować ciało do ciągłego, kilkudziesięciominutowego biegu. Z racji tego, że o bieganiu sama wiedziałam niewiele, przeszukała dziesiątki blogów o tej tematyce. I najbardziej spodobał mi się właśnie ten plan. To plan dla początkujących. Czyli cóż – dla mnie. :)

plan biegowy
Plan został napisany przez trenera Pawła Grzonkę

Wiem, że dla niektórych taki plan może wydawać się mało ambitny i błahy, jednak wychodzę z założenia, że lepiej zacząć powoli niż skończyć z kontuzją.  Aktualnie kończę 3 tydzień takich ćwiczeń i już widzę, że idzie mi coraz lepiej. Mam nadzieję, że kolejne tygodnie zlecą mi równie przyjemnie i już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła bez większego wysiłku przebiec ciągiem 20-30minut.

Jeśli nie jesteście w bieganiu początkujący, a też chcecie skorzystać z tabeli, możecie zrobić test, na podstawie którego określicie, od którego tygodnia powinniście zacząć bieganie.

Test polega na tym, żeby biec nieprzerwanie równym tempem. Najlepsze tempo to trucht trochę szybszy niż szybki marsz.

Biegniemy dotąd, aż się nie zasapiemy i nie będziemy mogli biec dalej (do końca!;))

Zależnie od czasu jaki byliście w stanie biec, zacznijcie od odpowiedniego tygodnia: 

  • Poniżej 2 minut – rozważ rozpoczęcie treningu od szybkiego chodzenia
  • 2 – 4 minut – tydzień 1
  • 5 – 6 minut – tydzień 3
  • 7 -8 minut – tydzień 4
  • 9 – 10 minut – tydzień 6
  • 11 – 12 minut – tydzień 7
  • 12 -14 minut – tydzień 8

Ja nie robiłam testu, gdyż naprawdę dawno nie biegałam i postanowiłam powoli wprowadzać ten sport do swojego rytmu dnia.

A jak tam u Was z bieganiem?