Obecnie dobre suche szampony nie należą do szczególnie drogich i trudno dostępnych  kosmetyków. W sieci jednak krąży mnóstwo przepisów na te cuda do wykonania samodzielnie z produktów, które chyba każdy zazwyczaj ma w swojej kuchni. Awaria wody kilka dni temu, brak suchego szamponu i ważne wyjście zmusiły mnie do wypróbowania jednego z tych przepisów. Co z tego wynikło?

Robiąc domową wersję suchego szamponu potrzebowałam:

  • mąki ziemniaczanej (lub skrobi kukurydzianej), ok. 1-1,5 dużej łyżki,
  • 2 łyżeczki naturalnego kakao w proszku (wersja dla brunetek).

Składniki dokładnie należy wymieszać i wetrzeć we włosy u nasady. Skrobia i mąka ziemniaczana mają za zadanie absorbować sebum i wilgoć odświeżając włosy. „Szampon” nakładamy palcami, pędzlem do pudru lub… przesypujemy do solniczki i stopniowo wysypujemy produkt na głowę.

Efekty:

Produkt aplikowałam za pomocą pędzla. Zanurzyłam go w mieszance, strzepnęłam jej nadmiar i nałożyłam resztę na włosy i skórę głowy, głównie przy samym przedziałku. Następnie wmasowałam proszek (miał lekką konsystencję, więc z łatwością wtarł się włosy). Zgodnie z przepisem i wskazaniami, nadmiar mieszanki wyczesałam grzebieniem. Niestety nawet to nie pomogło. Proszek wciąż pozostawał widoczny na włosach. 

Dla mnie 100% KIT. Wybieram zwykły szampon i wodę. A na awarię zapas Batiste uzupełniony.

Macie jakieś doświadczenie w takich eksperymentach? :)