W ciągu roku do dyspozycji mamy 52 weekendy, dlaczego nie wykorzystać odpowiednio każdego z nich?

Kiedy myślę o weekendowym wyjeździe moje myśli idą bardzo prostą drogą – od razu kierują się w stronę gór. Czerwiec to ostatni dzwonek na to, żeby przed sezonem jeszcze -stosunkowo – w spokoju spędzić chwilę w stolicy polskich gór, czyli w Zakopanem.

Coś dla tych, którzy lubią spacery…

Jadąc do Zakopanego nastawiłam się na aktywne spędzanie czasu. Pierwszego dnia po przyjeździe wybraliśmy się na Giewont. Nie byłam wcale pewna, że uda mi się go zdobyć, ale na szczęście jak się okazało z moją kondycją nie jest aż tak źle.

Giewont (1894) to oczywiście jeden z najpopularniejszych szczytów w Polsce. Dzięki swojej charakterystycznej sylwetce jest najbardziej rozpoznawalną górą w całych Tatrach. Trzeba więc brać pod uwagę również to, że jest najbardziej oblegany. Znane jest chyba wszystkim to zdjęcie:

źródło: polsatnews.pl

Lepiej więc unikać tzw. „długich weekendów”.

Na Giewont weszliśmy szlakiem niebieskim – średnio trudny, najpopularniejszy szlak. Wejście i zejście zajmuje kilka godzin i wymaga nieco wysiłku. Wszelkie trudy wynagradzają jednak piękne, zapierające dech w piersiach widoki. Wiecie, że wchodziłam na Giewont pierwszy raz? Nie zliczę ile razy powiedziałam słowa: „Jak tu pięknie!”

Na masywie nie ma zbyt wiele miejsca i ciężko się tam w jakikolwiek sposób poruszać. Widoki rekompensują wszelkie niedogodności.

Szlak niebieski prowadzi od Kuźnic, przez Kalatówki i Halę Kondratową. W końcowej fazie pojawiają się trudności – przy podejściu musimy pokonać kilka łańcuchów o niewielkiej skali trudności (przy sprzyjającej pogodzie). Jeżeli nie jesteśmy doświadczonymi taternikami, to nie polecam wybierać się w deszczową pogodą, ani tym bardziej, gdy zbiera się na burzę. Nie zapominajmy, że sam krzyż na szczycie działa jak piorunochron – z powodu wyładowań atmosferycznych na Giewoncie straciło życie kilkanaście osób.

Żeby nie było nudno ;) z Giewontu zeszliśmy szlakiem czerwonym. Szlak o wiele mniej uczęszczany, o podobnym stopniu trudności. Z tego co wiem zimą jest zamknięty. Po drodze można zahaczyć o wodospad Siklawica.

Po takiej wyprawie nie mogliśmy postąpić inaczej – wieczorem wybraliśmy się na Krupówki.

Zakopane – gdzie zjeść?

Na Krupówkach znajdziecie mnóstwo przyjemnych i klimatycznych, góralskich miejsc. Nie mamy obszernej food-relacji ;) Mogę natomiast polecić: Karczmę Zapiecek, Restaurację Staro Izba, Restauracja Owczarnia.

Na pewno się nie zawiedziecie.

Prawdziwie góralskiego oscypka nie znajdziecie na straganie w centrum miasta (no, ok pewnie są wyjątki). Znajdźcie jakąś mało komercyjną bacówkę. Przygotujcie się na to, że wstąpienie do niej na choćby minutę wiążę się z zapachem wędzonego sera dłuuugo utrzymującego się na ubraniach.

Co dalej?

Ponieważ mówimy w poście o perspektywie weekendu, opcje są dwie. Następnego dnia możemy się udać w bardziej lightową wyprawę nad Morskie Oko lub Kasprowy Wierch (lżejszą w opcji – wjazd kolejką).

Morskie Oko

Nad Morskie Oko wybraliśmy się raczej traktując je jako ‚rest day’, mimo że trasa w obie strony może trwać do 5 godzin. Oczywiście nie korzystaliśmy z dorożki konnej i mam ogromną nadzieję, że nikomu z Was nie muszę tłumaczyć dlaczego.

Jeżeli sądzisz, że nie jesteś w stanie wejść nad Morskie Oko pieszo, to dopóki nie ma innego sposobu na dotarcie tam niż dorożka, to najlepiej jest po prostu odpuścić.

Sama droga nad Morskie Oko jest w większości asfaltowa i łatwa do przejścia. Jezioro znajduje się na wysokości 1395 m. To najczęściej odwiedzany szlak w polskich Tatrach. W sezonie musicie uzbroić się w wyrozumiałość i cierpliwość. Jeżeli chcecie uniknąć tłumów, najlepiej wybrać się do godz 10:00 i po godz. 16:00. Pamiętajcie jednak, że aktualnie w górach panuje zakaz poruszania się po zmroku.

Kasprowy Wierch

Na Kasprowy Wierch (1987) można wejść pieszo lub podjechać kolejką górską. Połączyliśmy oba sposoby i mogliśmy zarówno sprawdzić się w kolejnej górskiej wędrówce, jak i podziwiać widoki z kolejki. Jeżeli nie masz ochoty drugi dzień z rzędu na dłuższe spacery, to polecam kolejkę i kupienie wcześniej biletu na nią przez Internet. Ominiesz tym samym naprawdę dłuuuugie oczekiwanie w kolejce.

źródło: tatry.info.pl

Samo wejście na szczyt z Kuźnic początkowo wydaje się dość monotonne – lasy, lasy, lasy. Od połowy zaczyna się robić nie tylko o wiele bardziej widowiskowe, ale i wymagające. Giewont wydawał mi się o wiele łatwiejszy.

Wraz z nabieraniem wysokości otwiera się coraz bogatsza panorama w kierunku Tatr Zachodnich.

W budynku górnej stacji kolejki mieści się restauracja, niewielki hotel, serwis narciarski.  Na wierzchołku znajduje się obserwatorium meteorologiczne – najwyżej położony zamieszkany obiekt w Polsce.

… albo po prostu Termy Chochołowskie

Wybierając się na sam weekend do Zakopanego możecie jeden dzień poświęcić na nieco bardziej wymagającą rozrywkę – któryś z powyższych szlaków, a drugi po prostu na chillout. Świetnym miejscem na taki relaks są Termy Chochołowskie.

źródło 

 

Zakopane – noclegi. Gdzie spać?

Sama przed tego typu wyjazdami szukam najpopularniejsze serwisy: triverna.pl, trivago.pl, booking.com.  Najczęściej znajduję satysfakcjonujące miejsca.

W Zakopanem zatrzymaliśmy się w hotelu Sośnica. Mieliśmy mega blisko na Krupówki i inne punkty wypadowe. W opcji ze śniadaniem nie musieliśmy się martwić o ten punkt menu. A śniadania były naprawdę pyszne. Ponadto basen i sauna. W czasie, kiedy my byliśmy – zazwyczaj udawało nam się być jedynymi korzystającymi a tym czasie z tych opcji. Także super, prawda? :)

Weekendowe, czy po prostu spontaniczne wypady są idealnym pomysłem na świetne spędzenie czasu – z chłopakiem, przyjaciółką, mamą, czy całą ekipą.

POLECAM! ;)

2 KOMENTARZE

  1. Świetny, przyjemny i treściwy przewodnik. Najważniejsze miejsca w Zakopanem wymienione, reszty szukać można na własną rękę ;)

  2. Aż zatęskniłam za Zakopanem, ostatni raz bylam tam wieku temu. No, jakies 8 lat temu :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here