Dla większości włosów keratyna to wybawienie. Dla mnie na początku tego lata również. Tak bardzo pokochałam ten składnik w kosmetykach do włosów, że zapomniałam o oczywistej podstawie, o której Wam tak często regularnie przypominam (o ironio!;) ): we właściwej pielęgnacji niezbędna jest równowaga  pomiędzy proteinami, emolientami i nawilżaczami. Produkty, które Wam dzisiaj przedstawię są aktualnie jednymi z moich ulubionych kosmetyków do włosów. Tyle, że teraz już pamiętam, żeby stosować je z umiarem :)

100_7696

Zanim zdecydowałam się na wypróbowanie kosmetyków, ujęła mnie sama filozofia marki. Paul Mitchell to firma, która nie testuje swoich produktów na zwierzętach oraz używa paneli solarnych do akumulacji energii słonecznej. Ponadto użyte w kosmetykach składniki botaniczne są zbierane bez szkody dla środowiska.  Paul Mitchell jest więc marką w 100% przyjazną dla środowiska naturalnego. 

Dzisiaj przedstawię Wam produkty do włosów z linii Awapuhi Wild Ginger z kompleksem Kera-Triplex.

Kera-Triplex to opatentowana cząstka keratyny, identyczna z keratyną w ludzkich włosach. Uwrażliwienie włosów jest ściśle związane z ubytkami keratyny i następuje m.in. w trakcie farbowania i zabiegów termicznych. Kosmetyki zawierające Kera-Triplex, uzupełniają ubytki keratyny, we wszystkich warstwach włosa.

Jakie produkty miałam okazję wypróbować?

Przeznaczony jest do wszystkich rodzajów włosów, nie zawiera siarczanów, ułatwia rozczesywanie. Odbudowuje włosy i nadaje im połysk.

Dopóki nie przesadziłam ze zbyt częstym dostarczaniem włosom ekskluzywnej mieszanki protein, szampon sprawdzał się idealnie. Nadawał włosom miękkości. Już przy myciu czułam, że nie plącze włosów i nie będzie problemów  z ich rozczesywaniem.

Produkt traktowałam jak odżywkę do spłukiwania. Nadawał włosom blask i miękkość. W połączeniu z szamponem, sprawiał, że włosy były miłe w dotyku, nie plątały się i przede wszystkim wyglądały bardzo zdrowo. Oba produkty pachniały ładnie i delikatnie – naturalnie i ziołowo.

Teraz przedstawię Wam moich faworytów zestawu:

Produktu używałam po umyciu włosów i ich lekkim osuszeniu ręcznikiem. Używam go, kiedy suszę włosy – aplikuję u  nasady i podczas suszenia lekko modeluję, nadając włosom objętość. Tym sposobem utrzymuje się też dłużej na włosach delikatny, przyjemny zapach kosmetyków. Włosy są pełne blasku i objętości. Uwielbiam ten produkt (szkoda, że nie zawsze mam czas na modelowanie włosów;) ). Całość utrwalam przy pomocy:

Pierwszy raz spotykam się z pojęciem „suchy lakier”. Urzekło mnie w nim to, że nie pozostawia na włosach typowego, „lakierowego hełmu”. Jest delikatny i nie skleja włosów. Mocno utrwala, ale włosy wciąż wyglądają naturalnie. Polecam! :)

Jeżeli chcecie znać więcej szczegółów, to odsyłam Was do firmowej strony marki Paul Mitchell. Poznacie tam także mnóstwo innych serii kosmetyków tej firmy. Zapewniam Was, że wszystkie są warte uwagi :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here