Rozczesywanie włosów plączących się po myciu to chyba jedno z najtrudniejszych wyzwań życia (trudniejsze może jest tylko zakładanie rurek po kąpieli). Kiedyś też miałam z tym problem, zwłaszcza w czasie, kiedy na moich włosach panowało ombre. W tym okresie starałam się jak najbardziej opóźnić czas mycia włosów – mam ogromne szczęście, że moje włosy w ogóle się nie przetłuszczają. Do gry wchodziły suche szampony i ciągłe messy bun. Bardzo, bardzo messy. Aktualnie nie mam już tego problemu. Na pewno nie na taką skalę jak kiedyś, więc postanowiłam Wam trochę podpowiedzieć jak sobie z nim radzić. Oprócz zapobiegania (odżywanie włosów, nawilżanie, podcinanie końcówek, unikanie gorących suszarek, prostownic, lokówek…) trzeba też przecież mieć jakiś patent, gdyby coś w pielęgnacji zawiodło.

100_7575

Pierwsza rada nie będzie zbyt odkrywcza. Musisz zadbać o dokładne rozczesanie włosów przed myciem. Najlepiej sprawdzi się Tangle Teezer lub szczotka z włosia dzika. Być może powtarzam to do znudzenia, ale którąś z tych szczotek każda z nas powinna mieć w swojej kosmetyczce.

Włosy myjemy baaardzo delikatnie. Energiczne, agresywne mycie bardziej splącze nam włosy. Polecam mycie metodą OMO – odżywka – mycie – odżywka. Odżywiając włosy przed myciem, zabezpieczymy je przed silnymi detergentami szamponu, który w dużej mierze ma wpływ na plątanie się włosów (zwłaszcza przy oczyszczaniu włosów mocniejszym szamponem).

Ważne! Po każdym myciu użyj odżywki, najlepiej tej, w której producent obiecuje ułatwienie rozczesywania (u mnie w cieżkim okresie najlepiej sprawdziły się odżywki Dove – gdyby były w większej pojemności, to mogłabym kupić nawet całe wiadro ;) ).

Po umyciu włosów nie trzemy włosów ręcznikiem tylko delikatnie usuwamy nadmiar wody. Jeżeli to możliwe, nie zawijamy włosów w turban z ręcznika, tylko kładziemy go na ramiona i dajemy włosom swobodnie odsączyć się z wody. Ważne też, aby przy spłukiwaniu szamponu/odżywki z włosów nie nachylać głowy na dół, tylko spłukiwać włosy normalnie,w  pozycji pionowej;) – w ten sposób włosy mniej się splączą i możemy uniknąć nieprzyjemnych kołtunów.

A co jeżeli jednak nie da się nam ich uniknąć?

Do rozczesywania włosów po myciu należy się dobrze uzbroić. Jak już wspominałam do walki z kołtunami przyda nam się Tangle Teezer (wersja aqua – bardzo na +), szczotka z włosia dzika lub drewniany grzebień z szeroko rozstawionymi ząbkami. Nic innego w tej kwestii nie polecam. Mam wrażenie, że każdy inny rodzaj grzebienia/szczotki łamał moje włosy/ puszył je i jeszcze bardziej plątał.

tangle teezer

Jeżeli włosy bardzo się poplątały, musimy zacząć od „poluzowania” supłów, które pojawiły się na włosach. Należy zachować cierpliwość – wszelkie energiczne i szybkie rozczesywania zakończą się wyrwaniem połowy włosów, a tego chyba nie chcemy?

Poluzowane supły możemy potraktować odżywką – albo tradycyjne, legendarne Gliss Kur, albo odżywka z miodem bez spłukiwania z Joanny (polecam bardzo mocno!). Nakładamy miejscowo i delikatnie rozczesujemy włosy od dołu – nie szarpiemy! Pamiętajcie także, aby wlosy najpierw lekko przeschły – od razu po myciu, mokre, są bardziej narażone na łamanie i uszkodzenia mechaniczne. Możemy też nanieść odrobinę takiej odżywki lub silikonowego serum na szczotkę lub grzebień. Nalezy jednak przy tym rozwiązaniu pamiętać, aby nie czesać tym samym „narzędziem” nasady włosów (szybciej się przetłuszczą, oklapną, od razu po myciu nie będą świeżo wyglądać).

To moje porady, których nauczyło mnie „samo życie”, tak więc sprawdzone w 100%. Słyszałam też o traktowaniu takich włosów… płynem do płukania tkanin, ale sama przyznam, że bym się nie odważyła. 

Przy takim rodzaju włosów trzeba zachować szczególną cierpliwość i być bardzo delikatną. Szarpanie oprócz tego, że wyrwie i połamie nam włosy to jeszcze sprawi nam ból i frustrację z powodu ilości włosów na szczotce… Lepiej więc zapobiegać niż później męczyć się z tym problemem.

100_7570a

Tak więc: „Jeżeli myślałaś, że miłość boli najbardziej, to spróbuj rozczesać kołtuna”!