Nie będę w pierwszych zdaniach wpisu przepraszać, że mnie tyle nie było (prawdopodobnie właśnie zastanawiasz się ile). Jakieś 90% z Was nawet tego nie zauważyło. W dobie tak wielkiej ilości informacji, jaką na co dzień otrzymujemy łatwo coś przegapić. Czasami nawet własne życie. 

Umiejętność bycia offline

Kiedyś nieustannie coś musiałam robić. A że większość rzeczy, jakimi się zajmuje wiąże się z Internetem, to miałam wrażenie, że ciągle byłam online. Śledziłam, co dzieje się w branży, co słychać na Facebooku, co na Instagramie, Snapchacie… Nie miałam typowego FOMO. Nie bałam się, że coś mnie ominie, ale miałam wrażenie, że nie mogę odpoczywać, bo w tym czasie mogę zrobić coś pożyteczniejszego. Aż przyszedł ktoś, kto nauczył mnie, że bycie offline to coś całkiem naturalnego i zamiast śledzić życie innych można w tym samym czasie żyć po prostu swoim.

Koniec ery FOMO?

FOMO – wielkie portale, naukowcy już jakiś czas temu głosili wielki koniec ery FOMO.
Fear of Missing Out → lęk przed pominięciem 
(syndrom pojawiający się u użytkowników mediów społecznościowych, 
lękających się, że przegapią coś istotnego i ominie ich to bezpowrotnie) 
(cyt. wikipedia).
Chyba jednak coś nie wyszło. Wraz z momentem przejęcia funkcji Snapchata przez Instagram (stories) gadanie do telefonu stało się jakby jeszcze bardziej popularne, publiczność stała się jakby bardziej dostępna, a odpalanie Instagrama zanim jeszcze dobrze otworzy się oczy – jakby normalniejsze. Ludzie robią sobie kilkudniowe wyzwania bez Internetu, a na blogach pojawiają się artykuły typu „Pomysły na weekendy offline”, „Co robić w weekend bez Internetu?”. Serio, zupełnie tak, jakby to był jakiś wyczyn.
Sztuką jest BALANS. Internet to bardzo dobry wynalazek. Trzeba tylko umieć z niego korzystać. Grunt, to nie spędzać życia z nosem w telefonie, ale pozyskiwać z niego ważne, inspirujące rzeczy.

FILTRUJ INFORMACJE

Nie oszukujmy się – Internet nigdy nie będzie wyłącznie medium naukowym. Do Internetu wchodzimy w celach rozrywkowych. No i wspaniale. Każdemu przyda się trochę rozrywki w życiu ;)
Polecam natomiast świadomość tego, że to publiczność napędza popularność. W natłoku informacji, które codziennie przedostają się do Internetu łatwo się zgubić. Korzystajmy z Internetu mądrze.
Nie promujmy braku wartości, głupoty i nie napędzajmy zainteresowania rzeczom totalnie nieistotnym.
Gdyby został Ci… miesiąc życia, naprawdę interesowałoby Cię dziś, co na siebie włożyła Kim Kardashian?

FOMO vs JOMO

Tymczasem w Twoim życiu najważniejsza jest jedna osoba: TY.

Im szybciej docenisz JOMO tym lepiej dla ciebie.

 

JOMO (Joy of Missing Out) to postawa, w której celebrujemy świadome wybory. Sami decydujemy w czym chcemy brać udział i odrzucamy te rzeczy, które interesują nas w mniejszym stopniu lub w ogóle.
Istotą JOMO jest czerpanie radości z przegapiania mniej istotnych rzeczy, koncentracji na sobie. Skutkiem jest świadome zmniejszanie treści, które do nas dochodzą.
To zaprzestanie koncentrowania swojego życia na zerkaniu w media społecznościowe, na podglądaniu innych, na życiu ich życiem i wreszcie… porównywaniu się do idealnie wykreowanych wizerunków znajomych na Instagramie.
Generalnie – to spowolnienie tempa swojego życia.
Najważniejszym elementem JOMO jest spędzanie czasu z samym sobą. A to może przynieść wyłącznie korzyści.
Im bardziej to polubisz, tym mniej będziesz zazdrosny o życie innych.

Tak, długo byłam offline na swoim blogu. I musicie mi wybaczyć, ale nie, nie mam wyrzutów sumienia.

 

3 KOMENTARZE

  1. Też muszę spróbować być offline, bo mam wrażenie że ostatnio aż za dużo tego internetu, tych wszystkich informacji, więc JOMO wydaje się być dla mnie idealne:) Spróbuję i dam znać, pozdrawiam.

  2. Uwielbiam zrobić sobie takie unplug od rzeczywistości, bo bardzo mocno mi pomaga :-) Pozdarwiam!

  3. Z racji wykonywanej pracy wyrzucam z glowy codziennie całą tonę śmieci :P Jutro czas skorzystac z wolnego i sie porządnie zresetować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here